piątek, 7 lipca 2017

#190 Recenzja: MisterChoc, masło orzechowe kremowe.

Zmiana planów, zostaję jednak przy trzech postach tygodniowo. Jakoś nie pasuje mi to, żeby dwa wpisy pojawiały się dzień po dniu po sobie. Zdecydowanie potrzebowałabym ósmego dnia tygodnia :P Tak więc zostaje środa, piątek i niedziela, tak jak było :)

Ostatnio przyglądałam się maśle orzechowemu z kawałkami orzechów z firmy MisterChoc, a dzisiaj pora na kolegę, tyle że kremowego. Dwa lata temu kiedy po raz pierwszy kupiłam to masło, od razu wzięłam obydwa warianty, bo nie miałam jeszcze żadnego rozeznania co wolę. Cały czas kupuję to z kawałkami orzechów, więc jasno widać, które bardziej mi podpasowało. Ostatnio była promocja na te produkty, więc oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie skorzystała. Niestety tych moich nie było, a zostały dwa ostatnie kremowe. Pomyślałam więc- czemu nie? Może czas odświeżyć kubki smakowe i przypomnieć sobie dlaczego tej wersji nie kupuję? Bo w sumie, to już nie pamiętam co z nią było nie tak. A może nic, a ja po tym zakupie przestawię się na ten wariant?

Opakowanie, tak jak u poprzednika, nie jest złe, ale też nie wyróżnia się niczym szczególnym ani nie przykuwa uwagi. Tutaj jednak są przyjaźniejsze kolory dla mojego oka; zdecydowanie wolę niebieski od czerwonego, szczególnie przy zestawieniu z jasnym brązem.


Masełko pachnie baaaardzo przyjemnie (a może być w ogóle inna opcja?). Orzechowo, fistaszkowo, trochę czymś palonym. Mimo wszystko ten zapach jest delikatniejszy i subtelniejszy niż u poprzednika. Konsystencja też trochę się różni, bo jest rzadsza i bardziej kremowa. Ale z powodu braku kawałków orzechów muliście oblepia całą buzię, co akurat mi bardzo się podoba. W smaku... czuję na pewno orzechy (cóż za zaskoczenie), typowy słony aromat, ale nie ma tutaj palonej orzechowości, która występuje przy wersji crunchy. Mam wrażenie, że tutaj jest jakby mniej tego całego smaku. Być może jest to spowodowane tym, że tutaj mamy 94% orzechów, a przy poprzedniku 96%. Ale z drugiej strony, czy 2% różnicy może aż tyle zmieniać? Podczas jedzenia wyczułam coś jeszcze- maciupeńkie, delikatnie chrupiące kuleczki, tak jakby to były ziarenka soli albo cukru.


Wiem już dlaczego wolę wersję crunchy. Raz- uwielbiam jak coś mi chrupie między zębami. Dwa- ma ciut więcej smaku i orzechowości. Co nie znaczy, że ta wersja jest niesmaczna. Bo jest przepyszna (chyba jeszcze nigdy nie trafiłam na masło, które mi nie smakowało... Chociaż, jak byłam o wiele młodsza, to zainspirowana amerykańskimi serialami kupiłam pewne masło i... oddałam je cioci. Pewnie było to coś masło podobnego, bo wtedy jeszcze nie miałam żadnej wiedzy na temat odżywiania). Jeżeli kiedyś zabraknie mojego wariantu, to z pewnością nie pogardzę tym. 

Ocena: 5/6

Gdzie kupić: Lidl.

8 komentarzy:

  1. Jestem za ósmym dniem tygodnia, jeśli będzie to dzień wolny, haha :P

    Jeśli miałabym próbować cukrowe masło, to chyba zdecydowałabym się na wersję crunchy. Zdecydowanie :) Poza faktem większej ilości orzeszków - lubię aromat prażonych arachidów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie bardziej polecam wersję crunchy :)

      Usuń
  2. Tego nie jadłam, bo smooth nie lubię, ale chrupiące jest mega :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś bardzo lubiłyśmy te masła ale teraz jest taki wybór maseł na rynku dobrych jakościowo, że to już nam nie smakuje ;) Najgorsze masełko jakie jadłyśmy to firmy Felix wersja light...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jest tyle nowych i dobrych maseł, że sama nie nadążam z ich kupowaniem i próbowaniem haha :P Z Felixa nigdy masła nie jadłam, ale słyszałam same negatywne komentarze, więc wstrzymam się :)

      Usuń
  4. Mi to masło już nie smakuje, spróbowałam kiedyś z innej firmy i to wydaje się strasznie mdłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To smooth faktycznie można by opisać jako trochę mdłe :)

      Usuń

Każdy komentarz = ogromny uśmiech na mojej twarzy :)