niedziela, 9 kwietnia 2017

#152 Gosia w podróży: GotMeStartedTOUR Łódź, koncert Tini Stoessel.

Dzisiejszy post, tak jak obiecałam, będzie relacją z czwartku. Jak już na pewno ktoś z Was wie, a przynajmniej jedna osoba. byłam na koncercie Martiny Stoessel. Możecie ją kojarzyć jako serialową Violettę (swoją drogą, jest tutaj ktoś, kto też lubił ten serial? :P), ale teraz wydała swój własny album i to jest jej własna trasa, nie serialowa. 
Bilet kupiłam dokładnie 14 października i od tego czasu codziennie odliczałam dni. Miałam miejsce na płycie, byłam naprawdę blisko. Akurat na koncertach Tini na płycie są krzesła, ale na niektórych piosenkach wszyscy lecieli pod scenę i przez jakiś czas stałam tuż przy samych barierkach (tuż przy jej mamie i bracie!!). 


Tutaj widać arenę z góry, ja siedziałam krzesłach na środku, dokładniej na pierwszej ich części po lewej stronie.

Tutaj już siedzę na swoim miejscu.

Koncert zaczął się o 18, a skończył o 19:30. Tini zaśpiewała 22 piosenki, co może wydawać się sporo, ale to naprawdę strasznie szybko minęło (za szybko). Tini mówiła do nas po polsku, mówiła, że nas kocha, że jesteśmy cudowni. Widać było, że jest naprawdę prawdziwa. Atmosfera była po prostu cudowna. Wszyscy tańczyli, śpiewali, dodatkowo wszystkie akcje koncertowe wyszły perfekcyjnie. Nawet ja, osoba, która boi się odezwać na lekcji, tańczyłam, śpiewałam i pchałam się jak najbliżej tylko mogłam. Oderwałam się dosłownie od wszystkiego, liczyła się tylko i wyłącznie tamta chwila. Koncerty to coś pięknego i teraz wiem, że chcę jeździć na jak największą ich ilość jaką tylko mogę.






Tini znam z serialu Violetta. Zaczęłam go oglądać w wieku 13 lat i tak naprawdę w pewnym sensie dorastałam przy nim. Zżyłam się z nim jak i z aktorami. Dwa lata temu były koncerty ViolettaLive, gdzie występowała cała obsada. Nie było mnie na nich i jedyne co robiłam, to oglądałam filmiki i płakałam. Teraz też płaczę, bo udało mi się spełnić jedno z moich marzeń, zobaczyłam swoją idolkę na żywo i to był najlepszy wieczór w moim życiu. Może się to wydawać głupie, ale osoby mające idoli na pewno mnie zrozumieją. Wciąż do końca nie wierzę w to co się stało, nie wiem kiedy to do mnie dotrze i kiedy będę mogła wrócić do normalnej, szarej rzeczywistości.







 W tym roku czekają mnie jeszcze dwa koncerty, z czego jestem bardzo szczęśliwa. Na pewno też zdam z nich relację, więc wyczekujcie :)

Tymczasem wróćmy jeszcze do początku wczorajszego dnia. Od ok 15 byłam pod Areną i resztę już znacie. Ale do Łodzi przyjechałam z samego rana. Najpierw razem z innymi fanami czekałam pod hotelem Tini. Niestety okazało się, że wyszła innym wyjściem xD Poszłam więc z rodzicami na obiad do mojej ulubionej wege restauracji- "Zielona". Zamówiłam wegańskiego burgera. Nie pamiętam dokładnie z czym był, ale na pewno z kotletem z fasoli, sosami, warzywami i strasznie ostrymi paprykami (nie dałam rady ich zjeść :P). Potem zamówiłam jeszcze kawę, orzechową mochę. Zdecydowanie polecam obydwie te rzeczy, przepyszne!



Po najedzeniu i napiciu się pod Areną spotkałam się z trzema dziewczynami, które poznałam przez Twittera. Razem pobyłyśmy aż do otwarcia bramek, a potem jeszcze chwilę po zakończeniu koncertu. Internet i muzyka łączą ludzi!


Na koniec pochwalę się co kupiłam w merchu, czyli w sklepiku fanowskiego, który jest na wszystkich koncertach. 


Koszulka pokazana z przodu i z tyłu <3

Może nie widać, ale ten plakat jest naprawdę duży <3


 Jeśli dotrwaliście do końca, to gratuluję i bardzo się cieszę! Na sam koniec (już naprawdę koniec xD) dodam dwa filmiki z koncertu, nagrane przeze mnie, które wrzuciłam na yt. Pierwszy z nich to fragment jednej z piosenki, stałam wtedy tuż przy barierkach. Drugi to początek, kiedy Tini się wita i mówi po polsku.



5 komentarzy:

  1. Doskonale sobie wyobrażam jak sie cieszyłas,bo miałam tak w styczniu z Alvaro :D mega sie ciesze ze udało ci sie ,to spełnienie marzeń!U ciebie tez Uwiebiam te serie i życzę ci równie udanego koncertu Ariany!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A Violetty nigdy nie oglądałam,bo nie miałam Disney Channel

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej artystki i nie oglądałam tego serialu (chyba z innej generacji jestem :P). Ale bardzo się cieszę, że miałaś udany wyjazd i koncert Ci się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurde to sie wybawiłaś <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/04/white-dress-jeans-bomber.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy tego serialu nie oglądałyśmy ale wierzymy, że dla Ciebie było to mega przeżycie :) Super, że udało Ci się spełnić to marzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz = ogromny uśmiech na mojej twarzy :)