niedziela, 30 kwietnia 2017

#161 Ulubieńcy kwietnia.

 Koniec miesiąca oznacza ulubieńców! Co najbardziej podobało mi się w kwietniu? Zapraszam do czytania!

MUZYKA

Gdybym mogła, to zaspamowałabym Was piosenkami Tini Stoessel, ze względu na to, że byłam na jej koncercie i moja miłość do jej muzyki się potroiła. Ale żeby nie robić niepotrzebnego stanu, to po prostu ulubieńcem jest jej cała płyta, zachęcam do przesłuchania!



♥ Selena Gomez - Only You
Nowa piosenka Seleny, stworzona na potrzeby serialu "13 reasons why". Spokojna, delikatna, bardzo ładna.



♥ Demi Lovato - No promises
Nowa piosenka Demi- już wiem, że będzie mi się jej przyjemnie słuchało w czasie podroży.



♥ Harry Styles - Sign of the times




KSIĄŻKI

♥ "Nigdy, przenigdy" Sara Shepard

"Niewiele pamiętam ze swojego życia, pozostały zaledwie przebłyski wspomnień. Wiem jedno: nie tak dawno miałam wszystko – wspaniałych przyjaciół, cudownego chłopaka i kochającą rodzinę. Teraz Emma, moja siostra bliźniaczka, zajęła moje miejsce i desperacko próbuje rozwikłać zagadkę mojego zniknięcia. Jednak czuje, że ktoś śledzi każdy jej ruch…"

Druga część serii, o której pisałam w poprzednich ulubieńcach. Zdecydowanie polecam!

zdjęcie z Google Grafiki


♥ "Pozory mylą" Sara Shepard

"Dwa miesiące przed moim zniknięciem zaginął słuch o Thayerze – chłopaku, w którym podkochiwała się Laurel. Nie mam pojęcia, co się z nim stało, ale myślę, że to była moja wina. Niestety nie mogę cofnąć czasu. Jestem martwa, a Emma, moja siostra bliźniaczka, udaje mnie, żeby dowiedzieć się, kto mnie zabił. Powrót Thayera sprawia, że na jaw wychodzą kolejne tajemnice..."

i... trzecia część tej serii! ♥

zdjęcie z Google Grafiki


♥ "Mleko i miód" Rupi Kaur

Jest to zbiór różnych króciutkich opowieści, wierszy. Przepiękny.





KOSMETYKI


Od lewej:
♥ Żel pod prysznic Chocolate Passion.
Szkoda, że przez internet nie mogę Wam przesłać zapachu, bo jest po prostu fenomenalny! Intensywnie czekoladowo-kakaowy, jak tylko powąchałam, to nie było opcji, żebym mogła nie kupić.
Gdzie kupić: drogerie.

♥ Podkład z firmy Rimmel.
Znalazłam idealny dla siebie podkład. Zarówno odcień jak i wygląd na twarzy jest świetny. Ukrywa wszystko co powinno być ukryte, a jednocześnie wygląda bardzo naturalnie.
Gdzie kupić: Rossman.



JEDZENIE

♥ Owsianki- czyli ciastka zbożowe z bakaliami. Znalazłam je w piekarni i okazały się bardzo smaczne.



♥ Wegański burger z łódzkiej wege restauracji "Zielona".



♥ Orzechowa mocha z Costa Coffee.



♥ Lody- zaczyna robić się ciepło, więc nadchodzi sezon na lody! W moim mieście mam dwie świetne lodziarnie z lodami naturalnymi i rzemieślniczymi. Jedna już jest trzeci rok, a druga niedawno się otworzyła. Zdecydowanie będę je odwiedzać!

Granat i dakłas



Pistacja i melon



♥ Banan w czekoladzie- w czasie jarmarku wielkanocnego w Kielcach znalazłam budkę ze świeżymi owocami oblanymi czekoladą. Ile tam było różności! Ale jako, że banany to moja miłość, to wybrałam banana :D



♥ Kołacz orzechowy- w czasie wspomnianego już jarmarku wielkanocnego kupiłam też tradycyjny węgierski kołacz. Przepyszny, dodatkowo pani wszystko robiła na miejscu, więc był świeżutki.



♥ Ciasto marchewkowe- w poprzednich ulubieńcach dodawałam zdjęcia deseru jaglano-kokosowego z naleśnikarni w moim mieście, a w tym miesiącu skusiłam się na marchewkowe. Było przepyszne, a do tego zdrowe- słodzone miodem i bakaliami.




WYDARZENIA

♥ Koncert Tini Stoessel w Łodzi - link do relacji (KLIK)



♥ Koncert Sylwii Lipki w Łodzi - link do relacji (KLIK)



♥ Wyjazd na święta do Krynicy Zdrój - link do relacji (KLIK)



♥ Osiemnastka koleżanki




MEMY

Zainspirowana memami Zuzi w ulubieńcach, też zwróciłam w tym miesiącu na nie uwagę :D







piątek, 28 kwietnia 2017

#160 Gosia w podróży: Szklany Sen TOUR Łódź, koncert Sylwii Lipki.

Majówkę czas zacząć! I to nie byle jaką, bo aż dziewięciodniową :D Dwa dni weekendu, trzy dni ustawowo wolne a potem matury, czyli ja jako drugoklasistka nie mam w ogóle zajęć. W końcu się wyśpię, bo ostatnio chodzę jak zombie i czuję się jakbym coś piła. Ale nic dziwnego jak śpię po 4 godziny.. 

Dzisiaj znowu seria Gosi w podróży, ponownie relacja z koncertu! 23 kwietnia byłam w Łodzi, w klubie muzycznym New York, na koncercie Sylwii Lipki.
Dosyć długo czekałam przed klubem w kolejce, bo dopiero od 16 powoli wpuszczali na Meet&Greet, czyli na krótkie spotkanie z Sylwią, możliwość powiedzenia czegoś, dania prezentu, zrobienia sobie zdjęcia. Samo spotkanie trwało krótko, nawet nie docierało do mnie co się dzieje. Podeszłam do niej, przytuliłam się, ona coś zagadała, dałam jej prezent, zrobiłyśmy zdjęcie i koniec. Niestety wyszłam bardzo niekorzystnie- sweter dodał mi kilka kilogramów, a twarz trzeba było ukryć xD Ale najważniejsze, że mam pamiątkę :)


Każda osoba, która miała bilet M&G, dostała prezent- kubek, naklejki i bransoletko-wstążkę.


Po Meet&Greet zaczął się koncert. Jako support wystąpił Bartek Kaszuba, którego powiem szczerze, wcześniej nie znałam. Ale przyjemnie się go słuchało. Po pięciu piosenkach na scenę wyszła Sylwia i zaczął się właściwy koncert. Stałam blisko barierek, ale tak czy siak cała sala była mała i kameralna, podobnie scena. Śpiewałam, tańczyłam, ruszałam się, było świetnie! Po koncercie zajrzałam do merchu, czyli koncertowego sklepiku, i kupiłam gumową bransoletkę z napisem "Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. Sylwia Lipka".
 Po raz kolejny stwierdzam, że koncerty to naprawdę cudowna rzecz i genialne emocje. Zdecydowanie muszę jeździć na ich większą ilość. Już niedługo trzeci w tym roku, z czego bardzo bardzo się cieszę! Też na pewno zdam tutaj relację, więc wyczekujcie. Teraz zostawiam Was z kilkoma zdjęciami i kilkoma piosenkami Sylwii, które najbardziej lubię :)











środa, 26 kwietnia 2017

#159 Gosia w podróży: Krynica-Zdrój.

W końcu dodaję post będący relacją z mojego wielkanocnego wyjazdu, cały czas nie mogłam go dokończyć ze względu na brak czasu. W końcu się udało, więc zapraszam do czytania! :)

Razem z rodzicami pojechaliśmy na pięć dni w góry, do Krynicy-Zdrój.

DZIEŃ 1 - piątek

Z domu wyjechaliśmy ok. 9 rano, a do Krynicy dojechaliśmy ok. 16. Zameldowaliśmy się w hotelu, rozpakowaliśmy się i poszliśmy na pierwszy spacer po mieście.

Zdecydowanie polecam ten hotel! <3

Piękny widok z tarasu :)







DZIEŃ 2 - sobota

Na początek dnia poszliśmy do pobliskiego Kościoła żeby poświęcić koszyczek. Potem byliśmy w jednej z Pijalni wód mineralnych. Nie wiem czy wiecie, ale Krynica ma status uzdrowiska i jest znana właśnie z tych leczniczych wód. Mają one bardzo dużo minerałów, nie są filtrowane jak te w sklepach, każda jest na jakieś poszczególne problemy zdrowotne. Jako ciekawostkę powiem, że aby woda była dobra, powinna mieć min. 1000 jednostek minerałów w sobie, a w sklepie największa ilość jaką spotkałam to ok. 700. Ta z Krynicy ma ich ponad 2000. Niestety te wody mają jeden minus- smak. Moja miała posmak magnezu, mojej mamy żelaza, a mojego taty zgniłych jaj (ja naprawdę go podziwiam, że ją wypił xD)
Po południu mieliśmy zorganizowane spotkanie z przewodnikiem, który oprowadził nas po mieście i nam o nim poopowiadał.





To są właśnie te lecznicze wody. Najbliżej moja Kryniczanka, po lewej Słotwinka mamy, a po prawej Zuber taty.



Zdjęcie ze słupem? Czemu nie :P



DZIEŃ 3 - niedziela

 Wielkanoc! Zaczęliśmy uroczystym śniadaniem w hotelu (o jedzeniu napiszę pod koniec). Następie udaliśmy się do kolejki, którą wjechaliśmy na Górę Parkową. Ma ona wysokość 742 m, więc nie jest to bardzo wysoka góra, ale mimo tego widoki były prześliczne. Zeszliśmy na piechotę i potem mogliśmy iść tylko do hotelu, bo ze względu na Święta wszystko było pozamykane.









DZIEŃ 4 - poniedziałek

W Lany Poniedziałek zorganizowaliśmy sobie samochodową wycieczkę po pobliskich miejscowościach. Pierwszym przystankiem był Powroźnik, gdzie weszliśmy do siedemnastowiecznej cerkwi, a miły pan w środku trochę nam o niej opowiedział. Następnie Muszyna, Łomnica-Zdrój, Piwniczna-Zdrój, Rytro, Stary Sącz i Nowy Sącz. W Starym Sączu zrobiliśmy sobie postój, pospacerowaliśmy trochę ulicami, rodzice zatrzymali się w kawiarni na kawę. Ale niestety też ze względu na Święta większość miejsc była pozamykana.



DZIEŃ 5 - wtorek

To już ostatni dzień, trzeba było odjeżdżać. Po ostatnim śniadaniu i ostatnim krótkim spacerku po Krynicy wyjechaliśmy ok 11. Po drodze zastała nas okropna pogoda- mgła, śnieg, deszcz, śliska droga. Dodatkowo jadąc autostradą co chwilę natrafialiśmy na korki- pod Krakowem staliśmy dwie godziny, jak nie więcej, podobnie pod Częstochową. W końcu wymęczeni dojechaliśmy ok. 20 do domu.




Jeśli chodzi o jedzenie, to miałam zapewnione śniadania oraz obiadokolacje. Był szwedzki stół, gdzie było naprawdę mnóstwo rzeczy! Dużo warzyw, owoce, ciasta, pieczywo, nabiał, mięso, naleśniki, gofry, smarowidła do kanapek... aż nie wiadomo było na co się zdecydować. Poniżej wstawię kilka moich posiłków.

Obiadokolacja: Świeży i kiszony ogórek, sałata, marchewka, marynowane pieczarki, patisony, marchewka z groszkiem, kukurydza :D

Obiadokolacja: Ogórek kiszony, sałata, ziemniaki, patisony, soczewica z pieczarkami <3

Wielkanocne śniadanie: tradycyjnie warzywka, kawałek babki i gofr z dżemem truskawkowym <3

Śniadanie: warzywa, kawałek ciasta i dwa gofry z dżemem truskawkowym i kremem czekoladowo-śmietankowym <3