środa, 30 listopada 2016

#98 Recenzja: Nestle, Princessa dark cherry.

Wielbię batony, to chyba moja ulubiona (razem z czekoladą) wersja słodyczy. Wszędzie można je ze sobą zabrać, zawsze się sprawdzą, zazwyczaj zawierają akceptowalną liczbę kalorii jak na przekąskę, są dostępne w wielu ciekawych wariantach. Potrafię odnaleźć się w ciągnących, czekoladowych i miękkich osobnikach, jak i wśród twardych, kruchych wafelków. 

Nie jestem miłośniczką gorzkiej czekolady (chociaż staram się przekonywać co do niektórych) oraz motywu owocowego w słodyczach (nie zawsze się to oczywiście sprawdza), a już połączenie ciemnej czekolady z wiśnią... czy chociażby pomarańczy, innego owocu... raczej nie dla moich kubków smakowych. Mimo wszystko kupiłam taki wariant Princessy, dlaczego? Raz, to jest nowość. Dwa, edycja limitowana. Trzy, mam jakieś dziwne zaufanie do tych batonów. Czy słusznie?


W środku zastałam długiego batonika oblanego pysznie wyglądającą, brązową czekoladą, z licznymi wypustkami na wierzchu. Całość pachnie głównie wiśnią, taką słodyczową, alkoholową. Oprócz tego wyczuwalna jest nutka czekolady deserowej.


Batonik jest podzielony na trzy warstwy wafelka oraz dwie warstwy kremu. Czyli typowo. 
Na samym początku degustacji czuję słodką i mleczną czekoladę, następnie do gry wchodzi kruchy, delikatny wafelek. Przez cały czas chrupią mi kuleczki z samej góry, które okazały się małymi kawałkami czekolady. Jednak to nie koniec wrażeń... niestety. Po krótkiej chwili wszystko zamienia się w mocną gorycz, nawet jakąś kwaskowość, dochodzi nuta wiśni. A więc to faktycznie jest to co obiecał nam producent, a ja nie powinnam była podchodzić do tego z taką ufnością.


Princessa dark cherry nie jest dla mnie, nie w moich klimatach. Jest naprawdę gorzka, wiśniowa, a moje kubki smakowe po prostu w takim czymś nie gustują. Na pewno znajdzie ona miłośników, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jednak ja nim nie jestem.

Ocena: 3/6

Czy kupię ponownie?- Nie.
Gdzie kupić: Carrefour.

3 komentarze:

  1. Mi bardzi smakował-nie wiem czy pamiętasz recenzje ;) Ale był super ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiśniowy czeka na swoją kolej, ale próbowałam pomarańczowego i byłam zadowolona - chociaż gdyby więcej było tych "drażetek" na górze, tym lepszy byłby wafelek :) Pamiętam, jak na początku podstawówki były takie wafelki z orzeszkami na górze i chrupkami zbożowymi - było ich mnóstwo, a wafelek był przepyszny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie swietnie wygląda :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz = ogromny uśmiech na mojej twarzy :)