niedziela, 31 lipca 2016

#31 Recenzja: Ehrmann, Almighurt jagodowo-waniliowy.

Ogólnie to nie jadam jogurtów, nie jestem ich jakąś wielką miłośniczką. Ale ktoś kiedyś napisał mi, że bardzo zasmakował mu pewien jogurt. Od dawna widziałam je w sklepie i korciły mnie swoim wyglądem, ale nigdy nie kupiłam. Po recenzji w końcu jednak to zrobiłam i tak oto mam w swoim domu Almighurt o smaku jagodowo-waniliowym.

To nie jest mały, bezbronny jogurcik, o nie! To potężny słój półkilogramowego jogurtu. Wygląda na coś naturalnego, wiejskiego, samodzielnie robionego. Jeszcze napisy w języku niemieckim sprawiają, że mam wrażenie, że pochodzi prosto stamtąd, od niemieckich krów mieszkających w górach, konkretniej w Bawarii. 


Ma bardzo ładną, fioletową barwę, chociaż nie różni się tym od pozostałych jogurtów. Tak samo z zapachem- jest po prostu jagodowy, tak jak każdy inny o tym smaku.


Jednak smak jest inny. Jasne, jest jagodowy, ale jagodowy inaczej (jagodowy inaczej, brawo za określenie). Na pewno rzuca się to, że wcale nie jest zasładzający, nie ma w nim tony cukru. To jest jak najbardziej plus, bo jednak przesłodzone jogurty są fuj. Jest delikatny, skromny, nie wychylający się. Podczas jedzenia czujemy cały czas jagodę, a żeby znaleźć wanilię musimy połknąć i chwilę pomlaskać językiem. 
W konsystencji Almighurt jest gładki, bez żadnych grudek, bez kawałków owoców.


Ja, która tak jak pisałam, nie jest wielką fanką jogurtów, to tym jogurtem byłam naprawdę pozytywnie oczarowana. Niby prosty, zwykły smak, ale jednak kryje w sobie coś zupełnie innego.

Ocena: 7/10

Czy kupię ponownie?- Tak.
Gdzie kupić: Carrefour.

piątek, 29 lipca 2016

#30 Recenzja: Smart Food, baton karmelowy z chrupkami w mlecznej czekoladzie.

Tyle razy jestem w Rossmanie i przechodzę obok tych ciekawych batonów, ale nigdy nie pomyślałam, żeby któregoś spróbować. W końcu natchnęło mnie do kupienia któregoś i tym sposobem do moich zapasów trafiły dwie sztuki. Dzisiaj przyjrzymy się bliżej jednej z nich.

Batonów było naprawdę dużo, ale nie miałam problemu z wyborem, bo od razu po zobaczeniu tej oto sztuki wiedziałam, że będzie moja. Uwielbiam karmel, uwielbiam wszelkiego rodzaju chrupiące dodatki do słodyczy, więc musiałam go wziąć. Dodatkowo on nie ma w składzie żelatyny, a niestety wiele z tamtejszych batonów ją posiada.
Na opakowaniu widzimy fragment batonika oraz kawałki karmelu- a więc wiemy czego możemy się spodziewać w środku i o jakim smaku. Jest też bardzo dobrze działający na kupujących napis "dietetyczny", ale tutaj nie byłabym taka pewna, w końcu ilość kalorii ma zbliżoną do typowych batonów. Patrząc na tego batona ma się wrażenie, że jest to super zdrowy baton, idealny dla sportowców,  czy dla osób na diecie. Więc producentowi się udało i na pewno kogoś na to złapie :)


Po wyjęciu batona z opakowania widzimy dosyć sporawą sztabkę, oblaną mleczną czekoladą. Nic specjalnego, ale też nic negatywnego- po prostu, zwykły baton.
Za to zapach jest naprawdę bardzo zachęcający. Jest delikatny, lekko czekoladowy- cudny!


Konsystencja batona jest białkowa, z malutkimi chrupkami wepchniętymi pomiędzy masę. Te chrupki są nią nasiąknięte, przez co naprawdę bardzo przyjemnie je się całość.
Czekolada sama w sobie ma słaby smak, bardzo mało wyrazisty. Ogólnie baton też nie jest jakiś intensywny, musiałam mocno się w niego wczuwać i bardzo dokładnie przeżuwać. To zapewne z powodu nie dużej ilości cukru, co powinno być jego plusem. Nie zasładza, więc śmiało można na raz zjeść taką jedną sztukę bez znacznego podniesienia się cukru we krwi.
Po połknięciu w ustach czujemy lekko słonawy smak. Za to karmelu wcale w tym batonie nie wyczułam.


Ogólnie baton mi smakował. Jest na pewno inny niż wszystkie sklepowe, które mają kilka kostek cukru w sobie. Ciekawy i warty polecenia.

Ocena: 7/10

Czy kupię ponownie?- Tak.
Gdzie kupić: Rossman.

środa, 27 lipca 2016

#29 Recenzja: Baton warszawski.

Już od dawna popularne są wszystkie ekologiczne batony, z dobrym składem, z naturalnych składników. Ja sama cały czas takowych poszukuję. Batona warszawskiego widziałam tylko w internecie, ale od zawsze bardzo mnie ciągnął. Bardzo się ucieszyłam, gdy udało mi się w końcu go znaleźć- czy taką samą radość odczułam po zjedzeniu go, dowiecie się po przeczytaniu recenzji, zapraszam!

Pierwsze co rzuca się w oczy to oczywiście wygląd, który jest zupełnie inny od typowych, sklepowych batonów. Baton jest schowany w przezroczystą folię, przez co możemy zobaczyć jego kawałek. Przykryty jest "kołderką", która jest wykonana z czegoś podobnego do grubego i twardego papieru. Na środku jest wielka nazwa batona. 
Całość wygląda naprawdę okazale, tak trochę jakby była wyjęta z dawnych czasów. Mamy odczucie, że to będzie coś naprawdę z wyższej półki.


Po wyjęciu batonika z "kołderki" i folii widzimy całkiem sporą baryłkę, złożoną z mnóstwa malutkich kawałków różnych bakalii. Zapach... jest bardzo, bardzo słaby, nie jestem w stanie określić co przypomina. Ale nie oszałamia.


Baton w konsystencji jest bardzo miękki, wręcz rozrywa się w palcach. 
Jeśli chodzi o smak... po pierwszym gryzie czuję coś bardzo delikatnego, później wyczuwam nutę orzechów, słonecznika. Kiedy żujemy batona, powoli rozrywa się on na małe kawałki, ale nie jest to tak jak we wszystkich innych batonach, wcale nie jest to przyjemne uczucie. Po kilku gryzach mam wrażenie, jakbym trzymała w buzi wymiociny, aż mi trochę niedobrze.


Baton bardzo mnie rozczarował. Po jego wyglądzie, klasie, cenie naprawdę liczyłam na coś wow, a dostałam jakąś nieprzyjemną, nie wiadomo jaką papkę. 

Ocena: 2/10

Czy kupię ponownie?- Nie.
Gdzie kupić: sklepy ze zdrową żywnością.

poniedziałek, 25 lipca 2016

#28 Recenzja: Plamil, chocolate bez mleka + youtube.

Wróciłam ja, wróciły recenzje! Mam ogrom notatek, wypróbowanych już produktów i w końcu udało mi się zebrać coś w całość. Recenzji spodziewajcie się teraz kilka razy w tygodniu :D

Jak tylko zobaczyłam w sklepie czekoladę wegańską, bez mleka, jeszcze dodatkowo bez cukru a z ksylitolem, to od razu wiedziałam, ze muszę ją wziąć. Czy sprawdziła się i jest w stanie zastąpić zwykłą, mleczną czekoladę?

Opakowanie jest bardzo proste, stonowane. Wykonane jest z przezroczystego materiału, więc od razu widzimy z czym będziemy mieć do czynienia. Oczywiście pierwsze co rzuca się w oczy, to duży napis "no addes sugar", a pod spodem informacja, ze czekolada jest słodzona ksylitolem i nie zawiera nabiału. Mnie skusiło.

(Czekolada nie jest wybrakowana, od razu mówię. Po prostu zbyt szybko jej spróbowałam :D)
Sama czekolada prezentuje się naprawdę ładnie. Widzimy na niej wzroki w kształcie kwiatów i liści, kostki ułożone są w szachownicę, przy czym jedne są wyżej, jedne niżej. Jak dla mnie wszystko na plus.



Wącham, wącham... Ale praktycznie nic nie czuję. Zapach jest bardzo lekki, powiedziałabym, ze prawie nie wyczuwalny. Ale przecież smak może być inny, prawda...?


Pierwszy gryz... co to ma być? Czuję coś bardzo mdłego, trochę gorzkiego, takiego nijakiego. Zdecydowanie nie trafiony smak. Dodatkowo całość jest całkowitym przeciwieństwem błotka, więc możecie się domyślić co czuć, kiedy się je tę czekoladę. 
Porównałabym to do owsianki na wodzie- taka jest okropna, nijaka, niesmaczna. Dopiero na mleku zaczyna być zjadliwa.


Ocena: 1/10

Czy kupię ponownie?- Nie.
Gdzie kupić: sklep ze zdrową żywnością.

Na koniec chciałabym zaprosić Was na nowy filmik na moim kanale, w którym pokazuję jedzeniowe zakupy za granicą. Na pewno pojawią się ich recenzje, więc już możecie zobaczyć, czego się spodziewać :)


sobota, 2 lipca 2016

#27 Recenzja: Magija, batonik z masy twarogowej o smaku waniliowym w polewie kakaowej.

Jaka słodycz oprócz lodów sprawdza się w takie gorące dni? Batony twarogowe! Są chłodne, słodkie, idealne na taką pogodę. Dzisiaj bliżej przyjrzymy się batonikowi z firmy Magija.

Opakowanie jest proste, bez zbędnych dodatków. Widzimy na nim jedynie logo firmy oraz smak batonika. Jak dla mnie, jest na plus.  Taka prostota albo zapowiada coś cudownego w środku, albo... coś zupełnie przeciwnego. Jak więc będzie?


Mamy przed sobą czekoladową sztabkę, z lekko połamanymi kawałkami czekolady. Całość jest trochę mokrawa, chłodna (wow, baton twarogowy po wyjęciu z lodówki jest chłodny, brawo Gosia). 
Zapach jest leciutki, delikatny, lekko kakaowy. Zachęca.





 Pierwsze co zrobiłam do odłamałam kawałek czekolady. Jest słodka, delikatna. Miałam wrażenie jakby była słodzona jakimś słodzikiem. 
Teraz pora na twaróg. Jest... twarogowy. W konsystencji i smaku jak waniliowy serek homogenizowany, idealnie zbity. Moje kubki smakowe szalały. Jest słodki, ale niedużo, tak idealnie, żeby podelektować się czymś słodkim, ale nie krzywić z zasłodzenia. Wyczuwamy też lekką nutkę wanilii. 
Całość jest naprawdę prze, prze, przepyszna. Razem ma idealną konsystencję, która wręcz rozpływa się w ustach. Jedząc tego batona, sprawia on nam naprawdę dużą przyjemność. To takie lekkie, słodkie cudo.





 OCENA: 10/10

Czy kupię ponownie?- Tak.
Gdzie kupić: Carrefour.