poniedziałek, 27 czerwca 2016

#26 Recenzja: Celiko, Frupp banan, marakuja + marchew.

Hejka!
Na dworze jest ostatnio taaaaak gorąco, że ja się praktycznie rozpływam. Jedyne rzeczy na jakie mam ochotę to zimne, więc coś czuję, że niedługo zaczną pojawiać się recenzje lodów :)

Dzisiaj oceniany będzie po oraz pierwszy widziany przeze mnie smak batona Frupp- banan, marakuja + marchew. Połączenie dosyć ciekawe, więc oczywiście wzięłam do koszyka.
Moją uwagę przykuł sam wygląd. Jest kolorowy, wesoły, wiosenny. Zdecydowanie na plus.



Po wyjęciu mamy do czynienia z bardzo leciutką, twardą baryłką (jak każdy baton z tej serii), podzieloną na pięć kostek, tak jak jakiś baton czekoladowy. Kolor jest jasny pomarańczowy, delikatny, przyjemny dla oka.
Jeśli chodzi o zapach, jest słodki, delikatny, owocowy. Zachęca do spróbowania.
Po pierwszych sekundach spotkania z tym oto produktem nie mam się do czego przyczepić.


Pierwszy gryz... czuję bardzo mocną słodycz, to jako pierwsze mnie uderzyło. Pierwszym skojarzeniem po zjedzeniu kawałka był sok o smaku multiwitamina. Za chwilę przyszły mi na myśl deserki owocowe dla dzieci, z tym, że tutaj w wersji zasuszonej. Kiedy wczujemy się w smak, najpierw mamy do czynienia z czymś brzoskwiniowym (brzoskwini tutaj nie ma, więc zapewne jest to marakuja), później bananowym, a na koniec znów z czymś brzoskwiniowym (tak tak, marakujowym).


Całość jest twarda, chrupie, tak jakbyśmy jedli styropian. Niestety malutkie kawałki zostają między zębami, czego bardzo bardzo nie lubię.
Ale ogólnie baton jest smaczny, miłośnikom owocowych słodyczy powinien zasmakować. Najeść się nim nie najemy, bo chyba musielibyśmy zjeść ich kilkadziesiąt. Ale jako przyjemna przekąska sprawdzają się świetnie.

OCENA: 8/10

Czy kupię ponownie?- Tak.
Gdzie kupić: E. Leclerc.

piątek, 24 czerwca 2016

#25 Wakacje.

Po 10 miesiącach w końcu mamy wakacje! Nie wiem jak Wam, ale ten rok minął mi przeraźliwie szybko, nawet nie mam pojęcia kiedy. Ale mam nadzieję, że trochę uda mu się zwolnić, bo nie chcę żeby całe życie mi tak szybko leciało.
W tym roku poszłam do zupełnie nowej szkoły, nie znając tam kompletnie nikogo. Dla mnie było to zamknięcie starego rozdziału i otwarcie nowego. Rozpoczęcie całkowicie nowego życia. Bałam się strasznie, ale... chyba się udało. Ze szkoły jestem strasznie zadowolona, z klasą się dogadałam, nauczyciele są w porządku. Naprawdę, szkoła idealna. Po tym co było w gimnazjum, to jest jak przejście z piekła do nieba. W końcu czuję, że żyję, że mam swoje miejsce, jestem szczęśliwa. Dlatego nawet jakoś nie skaczę z radości z powodu wakacji, bo jeszcze mogłabym pochodzić do szkoły :D Gdy pomyślę o tym co było rok temu, jak bardzo przeżywałam pójście do szkoły każdego dnia, to aż mi się przykro robi. Ale nie ma co wracać do starych dziejów, było minęło. Teraz wszystko co złe, zostało mi wynagrodzone. Do trzech razy sztuka- w moim przypadku to prawda.
Na wakacje mam już plany. W lipcu wyjeżdżam z rodzicami, na pewno pojawi się jakiś post na ten temat. Oprócz tego planuję jakieś jedno-kilku dniowe wyjazdy po Polsce, spotkania z przyjaciółmi. Na pewno nie mogę siedzieć bezczynnie w jednym miejscu. Jeśli nie mam nic do roboty, to wariuję, co może doprowadzić do złych myśli i doprowadzić do kontrolowania czegoś, czego kontrolować już nie chcę. Oprócz tego mam w planach uczyć się języka hiszpańskiego- w końcu jeśli chcę dobrze zdać maturę, to muszę robić dużo, dużo więcej. No i powtórzyć od samego początku francuski. Oczywiście skoro będę miała więcej czasu, to będę więcej urzędować w kuchni, a co za tym idzie- nowe i ciekawe przepisy na blogu. Więcej recenzji, więcej postów, ogólnie większy wkład w tego bloga. 

A Wy macie jakieś plany?
Mam nadzieję, że wakacje spędzicie tak jak sobie wymarzycie ♥


poniedziałek, 20 czerwca 2016

#24 Recenzja: PurellaFood, Chlorella Natural Energy Bar pomarańcza&baobab.

Czas na recenzję kolejnej mojej niedawnej zdobyczy.

Opakowanie od razu rzuciło mi się w oczy. Bardzo ładna i ciekawa szata graficzna. Dodatkowo te napisy "Bez dodatku cukru, bez glutenu, 100% naturalny) na pewno zachęcają wielu, w tym również mnie.
Mamy informację, że baton zawiera dzienną porcję chlorelli (nie mam pojęcia co to, ale skoro tak się tym chwalą, to chyba to musi być coś super) .


Po wyjęciu mamy malutką sztabkę, czarno-szaro-brązową (???) z małymi kawałkami orzechów. Wygląd całkiem typowy dla wszystkich surowych batonów.
Zapach jest bardzo słaby, ledwo wyczuwalny. Jeśli naprawdę dobrze się wwąchamy, to czujemy coś bakaliowego, baobabowego... ale gdzie pomarańcza?

W smaku baton jest straszliwie słodki, wręcz zasładzający, momentami aż nie przyjemnie go jeść. Serio, chyba nawet zjedzenie kilku kostek cukru nie dałoby aż takiej słodyczy. 
 Oprócz dominującego smaku daktyli czujemy też lekki posmak pomarańczy (a więc jednak jest!). Orzechów wcale nie czuć, nawet nie chrupią ani trochę.
Konsystencja jest jak plastelina, bardzo miękka, trochę się klei. Ale plusem jest to, że nie pozostawia niczego w zębach.


Podsumowując, nie jestem zadowolona. Baton jest zdecydowanie za słodki, jedząc go chciałam jak najszybciej skończyć i napić się wody. W kolekcji mam jeszcze inny wariant smakowy, ale chyba poczeka trochę...

OCENA: 4/10

Czy kupię ponownie? - Nie.
Gdzie kupić: Rossman.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

#23 Przepis: piernikowe ciasto.

Hej hej! Przychodzę do Was z kolejnym przepisem (w końcu koniec roku szkolnego, trzeba nadrabiać, zaliczać i starać się o oceny, po prostu najlepszy czas na pichcenie w kuchni :D)
Początkowo miały być to takie duże ciastka, ale nie miałam odpowiedniej foremki, więc wyszło ciasto. Powinno być kokosowe, ale nie miałam mąki kokosowej, mleka kokosowego ani wiórek kokosowych... więc wyszedł piernik :D Ale za to przepyszny i bardzo mięciutki ♥



SKŁADNIKI:
* 4 jajka
* 80 ml mleka sojowego waniliowego
* 120 g cukru trzcinowego
* 100 g mąki 
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* przyprawa do piernika

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
1. Nastawić piekarnik na 180 stopni.
2. Foremkę wysmarować tłuszczem (w moim przypadku olej rzepakowy).
3. W misce wymieszać ze sobą suche składniki- mąkę, cukier, proszek do pieczenia, przyprawę do piernika. W drugiej zmiksować jajka z mlekiem.
4. Suche składniki wymieszać razem z mokrymi.
5. Piec przez ok. 25 minut, dopóki patyczek włożony do środka wyjdzie suchy.

SMACZNEGO! :)

Na pewno zrobię oryginalną wersję, kokosową, wersji ciasteczkowej. Wtedy tam Wam na nie przepis :)

sobota, 11 czerwca 2016

#22 Przepis: wegańska jaglano-truskawkowa tarta.

Hejka!
Dzisiaj mam dla Was przepis na wegańską tartę jaglano-truskawkową. Robiłam ją po raz pierwszy, ale nieskromnie mówiąc, wyszła mi przepyszna. Nie za słodka, delikatna, niebo w ustach!
Przepis wzięłam z pewnego bloga, ale niestety nie pamiętam linku do niego, bo jedynie zrobiłam jakiś czas temu screeny samego przepisu.


KRUCHE CIASTO:
* 500 g mąki
* 1/2 szklanki wody
* 1/2 szklanki oleju bezwonnego (ja użyłam rzepakowego)
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 3/4 szklanki cukru trzcinowego (tutaj można więcej, wedle uznania)
* odrobina ekstraktu waniliowego

1. Zmieszać suche składniki z mokrymi.
2. Posmarować formę do tarty olejem, rozłożyć na niej ciasto (trzeba pamiętać o tym, żeby uformować też brzegi). Spód ciasta ponakłuwać widelcem.
3. Piec przez ok. 20-25 minut w temperaturze 200 stopni. 


KREM JAGLANY:
* 1 szklanka suchej kaszy jaglanej
* 2 szklanki mleka sojowego waniliowego
* 1 puszka mleczka kokosowego (jedynie stała część)
* 10 truskawek do masy
* syrop (daktylowy, klonowy itd, w zależności jaki mamy, ja użyłam klonowego)
* truskawki do wciśnięcia w masę

1. Ugotować kaszę jaglaną w mleku, według instrukcji na opakowaniu.
2. Po ugotowaniu kaszę zmieszać z mleczkiem kokosowym, syropem, truskawkami i zmiksować na gładką masę.
3. Przelać masę do ostudzonego, upieczonego spodu i wcisnąć w nią przekrojone na pół truskawki.
4. Odstawić do lodówki na kilka godzin.

SMACZNEGO!