czwartek, 26 maja 2016

#21 Dzień Matki.

Dzień dobry!
Chyba każdy z nas wie jaki dziś jest dzień i nie muszę Wam tego mówić.
Ważne jest, aby pamiętać dzisiaj o naszych mamach i podziękować im za wszystko co dla nas zrobiły i wciąż robią. To przecież one dały nam życie, wychowały nas i oddałyby dla nas wszystko. Bardzo często niestety nie pamiętamy o tym, nie doceniamy tego. A czas mija szybko. Ale nie o tym teraz.
W dzisiejszym dniu warto jakoś szczególnie podziękować naszym mamom. Nie mam tutaj na myśli jakiś nie wiadomo jak wymyślnych i drogich prezentów, bo to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby wyrazić swoją wdzięczność od siebie prosto z serca, najlepiej poprzez coś wykonanego własnoręcznie. 
Ja niestety jeśli chodzi o prezent obudziłam się dosyć późno. Mieszkam poza miastem, więc sama do sklepu nie pojadę, a jak już jadę, to właśnie z mamą. Ale udało mi się coś wymyślić.

Zrobiłam ciasto. Albo inaczej "ciasto", coś ciastopodobnego. 


 Spód jest z innego, kupnego ciasta (przy robieniu zorientowałam się, że nie mam herbatników, więc musiałam coś wykombinować) a góra to budyń czekoladowy z orzechami i rodzynkami. Całość smakowała naprawdę smacznie ♥


Dodatkowo zrobiłam kupon na jakiś wypasiony deser, który ja stawiam i napisałam wierszyk.

A Wy co dajecie dzisiaj swoim mamom? :)

wtorek, 3 maja 2016

#20 Recenzja: Wedel, batonik orzechowy z solonymi orzeszkami arachidowymi i ciasteczkami w czekoladzie białej karmelowej.

 Nawet nie wyobrażacie sobie mojej radości i podekscytowania kiedy zobaczyłam batony z Wedla z białej karmelowej czekolady. Jedząc taką czekoladę byłam po prostu w siódmym niebie, a moje kubki smakowe szalały z rozkoszy. A więc liczyłam na to, że będę mogła mieć ten kawałek nieba w mniejszej, wygodniejszej postaci. Czy moje przekonania się sprawdziły, czy może się przeliczyłam?


 Opakowanie prezentuje się dobrze. Po lewej stronie widzimy logo Wedla oraz kawałek ciastka i orzeszków. Ten mini obrazek według mnie jest zbędny, ale to szczegół. Dalej widzimy napis "Karmelove!" (oj love love ♥) smak, oraz miniaturkę tego co powinniśmy zastać w środku. Jest dobrze.





Pełna emocji otwieram opakowanie i... opada mi szczęka. Przepraszam, ale co to ma być? Nieprzyjemnie wyglądająca baryłka, w niezachęcającym kolorze, do tego bardzo prześwituje środek (nie poszaleli z polewą). W dodatku po bokach są jakieś dziwne, fioletowe linie. Pod przykryciem zastajemy coś brązowego (po co wpakowali tutaj czekoladowo-kakaowe coś? :c )W dotyku baton jest tłusty, zostawia na palcach małe drobinki. Moja radość odrobinę spadła, ale mimo wszystko pokładałam jeszcze nadzieje w smaku, który mogłby uratować sytuację.
Ale przed spróbowaniem oczywiście wącham. Zapach jest na pewno słabszy niż w czekoladzie, ale tak samo czuć połączenie słodyczy z karmelem i białą czekoladą. Obłęd, chociaż w większym odpowiedniku jest lepiej w tej kwestii.




Zaczynam od tej skąpej i wychudłej polewy. Smakuje karmelowo-biało czekoladowo, słodziutko. Zostawia po sobie błotko, co uwielbiam. Gdyby producenci dali jej więcej, byłoby cudownie.
Teraz nadzienie... Jest słono-orzechowo-czekoladowe, między zębami chrupią orzeszki. Jem, jem... i w sumie nic nie czuję. Ani czegoś dobrego, ani czegoś niedobrego. Po prostu sobie coś w środku jest, trochę bez smaku, trochę mdławego, trochę czegoś kakaopodobnego. Nie, to zdecydowanie nie mój smak, tutaj się zawiodłam. Jedząc całość najpierw czujemy środek, a potem uderza nas smak warstwy.

Podsumowując, mocno się zawiodłam. Po zakochaniu się w Wedlowskiej karmowej białej czekoladzie liczyłam na coś podobnego, a tymczasem trafiłam na coś zupełnie innego. Mam ogromny sentyment do tej firmy i po prostu ją uwielbiam, próbowałam patrzeć trochę subiektywnie, ale to i tak nic nie dało.  
Gdyby tak zrobić batona takiego, ale z nadzieniem karmelowym z białej czekolady zamiast tego kakaopodobnego czegoś... oj tak, to zdecydowanie byłoby to na co miałam ochotę. 
Oczywiście nie jest to coś okropnego, ble, fuj i te sprawy. Na pewno bije na głowę chociażby niedawno recenzowany przeze mnie gofr. Ale po prostu to nic specjalnego.

OCENA: 5/10

Czy kupię ponownie? - Nie.
Gdzie kupić: E. Leclerc, Carrefour.

niedziela, 1 maja 2016

#19 Gosia w podróży: Kraków.

Kolejny post ze zdjęciami, z kolejnej podróży, tym razem do Krakowa. Ostatni raz byłam tam kilka lat temu, więc najwyższy czas zawitać jeszcze raz. 
Byłam tam równo tydzień temu, razem z rodzicami i koleżanką. Trafiła nam się trochę średnia pogoda, bo momentami padało, było zimno. Ale z cukru nie jesteśmy, więc daliśmy radę. 
Większość czasu spędziliśmy po prostu spacerując. Kraków to naprawdę piękne miasto! Do tej pory moim ulubionym miastem był Wrocław, ale myślę, że po niedzielnej wizycie na tę listę dojdzie również Kraków <3














Jedyną rzeczą jaką zwiedziliśmy "od środka" był Wawel.






Spełniłam też jedno ze swoich malutkich marzeń, a mianowicie byłam w restauracji "Krowarzywa". Jeśli ktoś nie wie, to jest to restauracja z wegańskimi burgerami. Zamówiłam cieciorex z wegańskim majonezem, polecam wszystkim


Wycieczka zdecydowanie udana, teraz czekam tylko na kolejne :D Tak w ogóle to myślałam żeby gdzieś tutaj na blogu zrobić mini mapkę i zaznaczać na niej miejsca, w których byłam. Co Wy na to?
W poprzednim wpisie ktoś napisał, że szkoda, że zdjęcia są małe. To fakt, bo wszystkie zdjęcia robiłam snapchatem, nie aparatem w telefonie. Ale obiecuję, że przy kolejnych to zmienię :D