niedziela, 20 sierpnia 2017

#209 Gosia w podróży: Warszawa.

Powiem szczerze, że relacji z tego wyjazdu nie planowałam. Zmieniłam zdanie, bo kilka osób mnie o nią poprosiło, dodatkowo podczas wyjazdu robiłam na tyle ciekawe rzeczy, że zdecydowanie powinny ujrzeć światło dzienne. 

Wstałam bardzo wcześnie, po drodze zgarnęłam dwie towarzyszące mi osoby i pojechałam z nimi do Piotrkowa Trybunalskiego, skąd miałyśmy pociąg do stolicy. Ok. 9:30 byłyśmy już na miejscu, gdzie dołączyła do nas trzecia osoba, która autobusem przyjechała aż z Lublina.







Pierwszym przystankiem był obecny na większości wyjazdach Starbucks. Zamówiłam karmelową macchiato na mleku sojowym, czyli coś, co wybieram dosyć często. Nie był to do końca przemyślany pomysł, bo na dworze był upał, a ja dodatkowo rozgrzałam się gorącą kawą, ale mądry Polak po szkodzie.




Kupiłyśmy całodobowy bilet na wszystkie środki transportu i zaczęłyśmy wojaże po całej Warszawie. Odwiedziłyśmy jedno z najlepszych miejsc w jakim kiedykolwiek byłam- papugarnię. Jest to zamknięte pomieszczenie, w którym jest mnóstwo papug, które cały czas latają nad głowami, siadają dosłownie na całym człowieku (na głowie, rękach, plecach..) Można nawet kupić karmę w małym opakowaniu i je karmić. Spędziłyśmy tam prawie dwie godziny, ale minęło strasznie szybko. Jeżeli kiedykolwiek będziecie w stolicy, koniecznie się tam udajcie!















Po zabawie z papugami zaczęło nam burczeć w brzuchu, więc trzeba było udać się na jakiś obiad. Wybrałyśmy Loving Hut, czyli całkowicie wegańską knajpkę z chińskim jedzeniem. Wybranie jakiegoś dania zajęło nam chyba więcej czasu niż samo jedzenie- mogę się założyć, że w menu było więcej niż 50 propozycji. Ale w końcu się udało. Ja jadłam sajgonki (niestety nie pamiętam z czym dokładnie były) z surówką i do tej pory niezidentyfikowanym sosem. Niebo w gębie, bardzo polecam wszystkim to miejsce, ja na pewno wrócę tam nie raz. A i ceny są bardzo przystępne.





Kolejnym punktem dnia były Łazienki. Tam chwilę odpoczęłyśmy, posiedziałyśmy, pogadałyśmy, porobiłyśmy zdjęcia.






Przedostatnim punktem był Dworzec Zachodni, gdzie odprowadziłyśmy Madzię na autobus. Później same podjechałyśmy na Dworzec Centralny, skąd pociągiem wróciłyśmy do Piotrkowa Trybunalskiego, a potem samochodem do domu. Planowałyśmy iść w różne inne miejsca, ale niestety nie starczyło nam czasu. Ale to tylko oznacza, że trzeba wrócić do Warszawy na chociaż dwa dni :P Nawet coś zaczęłyśmy mówić o wyjeździe w przyszłe wakacje, w inne miejsce, ale o tym na razie nic nie mówię.




Co zawsze dodaję na koniec wpisu z podróży? Zdjęcie zakupów! Tym razem również wzbogaciłam swoje zapasy o nowe produkty. Nie szalałam, kupiłam tylko trzy rzeczy, ale za to jakie :D Nowy smak wegańskich krówek od Super Krówki, wegański batonik proteinowy o wytrawnym smaku oraz podobno popularny, zagraniczny słodycz. Oczekujcie recenzji każdej jednej rzeczy :)


piątek, 18 sierpnia 2017

#208 Recenzja: Zott, Belriso krówka.

Kiedy ten wpis się pojawi, ja będę siedziała w pociągu do Warszawy. A kiedy większość będzie go czytać, ja będę buszować po mieście :P Tak więc pozdrowienia dla każdego ze stolicy!

Ryżu na mleku nie jadłam już długi, długi czas, a na blogu pojawił się tylko raz. Źle mi się kojarzy, jadłam go w dosyć nieprzyjemnym okresie i po prostu nie mam na niego ochoty. Ale czasami, jak dorwę coś na przecenie z powodu kończącego się terminu ważności (dzisiejszego gościa jadłam przed 17 czerwca, więc spokojnie :P) to przełamuję się i biorę. Tak było z dzisiejszym Belriso o smaku krówki. Jak wypadł?

Opakowanie bardzo mi się podoba. Utrzymanie w brązowo-pomarańczowych barwach, widzimy dwie krówki, które swoją drogą bardziej przypominają karmel niż cukierki, oraz ziarenka ryżu, które z kolei bardziej przypominają coś preparowanego. Przeurocza jest również ta uśmiechnięta krówka. Jedyne co psuje mi wygląd całości to data ważności, można by ją przesunąć gdzieś na bok.


W środku zastałam jasno brązową masę z widocznymi białymi punkcikami, które są oczywiście ryżem. Pachnie bardzo delikatnie, słodko i karmelowo, mało intensywnie. Liczyłam na oszałamiający, przepiękny zapach, ale nie można zawsze mieć wszystkiego...


Ryż jest miękki, nasiąknięty jogurtem, bez jakiegoś konkretnego smaku. Natomiast brązowa część jest gęsta, śliska, ale niestety nie porywa kubków smakowych. Mało słodka, mało intensywna, delikatnie karmelowa, z małym pierwiastkiem toffi. Ale żeby wyczuć te smaki trzeba naprawdę mocno wytężyć język i głowę. Ani trochę nie przypomina obiecanych krówek.



Zawiodłam się, bo liczyłam na coś bardzo smacznego, słodkiego, krówkowego, a dostałam coś praktycznie bez smaku. Nigdy nie miałam styczności z Belriso, zawsze jadłam Riso, więc nie mam doświadczenia z ich produktami, ale pierwszy raz wypadł dosyć słabo. Nie kupię ponownie tego wariantu, ale jest jakaś szansa, że skuszę się na inne warianty. Ale to na pewno nie w najbliższej przyszłości.

Ocena: 2+/6

Gdzie kupić: Kaufland.

środa, 16 sierpnia 2017

#207 Gosia w podróży: Kołobrzeg.

Pora na relację z kolejnego wakacyjnego wyjazdu, tym razem już krótszego i mającego miejsce w Polsce. Po trzech latach przerwy w końcu odwiedziłam polskie morze! Powiem Wam, że jeśli chodzi o okolicę, klimat i pogodę, to wygrywa Grecja, jednak jeśli chodzi o samo morze, to zdecydowanie Polska. Duże i piaszczyste plaże, żywa woda, fale o wiele lepiej do mnie przemawiają niż malutkie, kamieniste plaże, tuż przy drodze. Polska jednak ma się czym pochwalić :D


DZIEŃ 1

Razem z rodzicami, ciocią, wujkiem i siostrą cioteczną wyjechaliśmy w sobotę ok. 5 rano. Na miejsce dojechaliśmy ok. 14. Weszliśmy do domku, rozpakowaliśmy się, zjedliśmy coś i ruszyliśmy na przywitanie z morzem i spacer po okolicy.

Podróżny zestaw kawosza :D



Podczas pobytu w nadmorskiej miejscowości nie może oczywiście zabraknąć gofra!



Poszliśmy też do domu do góry nogami. Jeśli nigdy w czymś takim nie byliście, to koniecznie do nadróbcie! Dosłownie płakaliśmy ze śmiechu będąc tam- powyginani na różne strony, chodzący jak dziwaki żeby utrzymać równowagę. Czułam się jakbym coś wypiła :P Zdecydowanie polecam!



Poszliśmy też na molo, ale było tak strasznie zimno, że nie wytrzymaliśmy tam zbyt długo.







DZIEŃ 2

Drugiego dnia poszliśmy się przejść dalej w centrum, aż do portu. Na sam początek oczywiście trzeba było odwiedzić morze. Było już cieplej niż wczoraj, ale wciąż za zimno żeby móc się kąpać, przynajmniej dla mnie. Potem trafiliśmy na coś w stylu jarmarku, gdzie były stoiska z przeróżnymi rzeczami, muzyka na żywo. Jedna dziewczyna grała wszystkie aktualne hity muzyczne na skrzypcach, coś świetnego.






 


 Zatrzymaliśmy się w kawiarni na małe co nie co- ja zamówiłam owoce z bitą śmietaną <3



Wieczorem wyszliśmy jeszcze nad morze. Niestety nie udało nam się zdążyć na zachód słońca, ale i tak było pięknie.





DZIEŃ 3

To już niestety był ostatni dzień w Kołobrzegu. Rano pożegnaliśmy się z morzem i poszliśmy na ostatni spacer po mieście. Wyjechaliśmy ok. 15, a w domu byliśmy ok. 23.

Udało mi się znaleźć widziane często w internecie gofry bąbelkowe. Mój był z gałką lodów o smaku solonego karmelu, bitą śmietaną, owocami, kawałkami hitów i polewą o smaku toffi. Był naprawdę smaczny, chociaż te bąbelki w smaku bardziej przypominały mi pączki niż gofry :P



Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym podczas wyjazdu nie kupiła jakichś ciekawych produktów spożywczych :P Na szczęście nie jest ich aż tyle, ile z Grecji. 
W jednym ze sklepów znalazłam nowe czekolady od Wedla, w bardzo ciekawych smakach, więc wybrałam jeden z nich. Oprócz tego trzy batoniki, suszone banany, suszone pomelo i kilka ciekawych smaków krówek.




Wyjazd był krótki, służący głównie odpoczynkowi i powrotowi nad polskie morze, ale mimo to bardzo udany. W te wakacje czeka mnie jeszcze jednodniowy wypad do Warszawy, już w ten piątek.

niedziela, 13 sierpnia 2017

#206 Recenzja: R&R Ice Cream, kanapka lodowa oreo o smaku masła orzechowego.

Komu lody dla ochłody? :D
Nawet jeśli nie macie na nie dzisiaj ochoty, to wciąż można przeczytać ich recenzję. Co więcej, to nie będą byle lody, bo kanapka oreo z nadzieniem o smaku masła orzechowego! Czy to może być niedobre? :D

Opakowanie jest niebiesko-pomarańczowe, z dużym logo ciastek oreo, napisem peanut butter, który wcale nie działa na mnie jak płachta na byka, oraz mini zapowiedzią tego, co zastaniemy w środku. Jak tylko dojrzałam tę zdobycz w sklepie, to wiedziałam, że muszę ją kupić. Nie przypuszczałam, że ten smak jest u nas dostępny, właściwie widzę go po raz pierwszy.


Ze środka wyjęłam okrągłą kanapkę lodową składającą się z dwóch czarnych warstw robiących za herbatniki, oraz beżowo-brązowej masy, robiącej za krem. Musiałam obnosić się z tym produktem dosyć delikatnie, bo wydawał się kruchy i łatwy do zdeformowania. Zapach jest mocno apetyczny i zachęcający- czuć ziemne orzechy, autentyczne masło orzechowe. Czuję coraz większą ekscytację na samą myśl o próbowaniu.


Lód jest miękki i bardzo łatwy do pogryzienia, wręcz rozpada się po zatopieniu w nim zębów. Warstwa herbatnikowa jest mięciutka, w smaku wyczułam typową dla ciastek oreo delikatną gorzkość oraz kakaowość. Masa w środku jest zbita, kremowa. W smaku przede wszystkim mleczna, jednak z łatwością można wyczuć orzechy, a nawet delikatną słoność, co w połączeniu daje aromat obiecanego masła orzechowego. Moje pierwsze wrażenie było w stu procentach pozytywne, jednak z czasem trochę opadło, bo zaczęłam czuć coś jeszcze- jakby pierwiastek metalu. Nie był intensywny, jednak trochę dekoncentrował moje kubki smakowe.


Jestem zadowolona z tej lodowej kanapki. Rzeczywiście czułam obiecane masło orzechowe, jednocześnie doświadczając mleczności loda. Odejmę trochę z oceny za ten metaliczny posmak, ale tak czy siak chętnie wrócę do tego produktu.


Ocena: 4+/6

Gdzie kupić: Carrefour.

piątek, 11 sierpnia 2017

#205 Ulubieńcy lipca.

Jutro wyjeżdżam w kolejny wakacyjny wyjazd, ale tym razem już w Polsce, a konkretniej nad polskie morze. Nie na długo, bo tylko na trzy dni, ale zawsze coś :)
A Was zapraszam na ulubieńców lipca. Przepraszam, że dodaję z takim opóźnieniem, ale wszystko z powodu wyjazdu do Grecji- chciałam tutaj uwzględnić wiele rzeczy z niego.


MUZYKA

♥ Selena Gomez - Fetish
Znowu nowa piosenka Seleny, znowu spodobała mi się na tyle, żeby trafić do ulubieńców <3




♥ Demi Lovato - Sorry Not Sorry
Moja Demi też wypuściła nową piosenkę, która też zasługuje na miano ulubieńca <3




♥ Queen - Bohemian Rhapsody
Stara piosenka, na pewno znana większości. Ostatnio non stop słyszałam ją w jednym z radiów i mocno się zakochałam.




 ♥ Sylwia Banasik - Wilcza zamieć
Piękna ballada, a głos wokalistki to poezja.




♥ Luis Fonsi & Daddy Yankee - Despacito
Wszyscy narzekają, że mają już dosyć jej piosenki, że cały czas wszędzie ją słychać itd. A ja z kolei naprawdę ją lubię, nie przeszkadza mi wcale, a nawet rzadko gdziekolwiek ją słyszę.




♥ Tozzi & Monica Bellucci - Ti Amo
Kiedy nie mogłam spać to urządziłam sobie noc pełną włoskich piosenek. Piękny język, piękna melodia, piękne wykonanie <3




♥ Ricchi e Poveri - Sara perche ti amo
Kolejna włoska, piękna piosenka. Bardzo kojarzy mi się z ostatnimi dwoma wyjazdami do Włoch, bo tata użył jej w filmiki podsumowującego pobyt tam.




 ♥ David Bisbal & Tini Stoessel - Todo es posible




♥ Ed Sheeran - Galway Girl




Morat & Alvaro Soler - Yo Contigo, Tú Conmigo




KSIĄŻKI

♥ "Aż po grób" Sara Shepard

"Emma opanowała udawanie mnie do perfekcji. Nikt nie jest w stanie dostrzec różnic między nami. Dlaczego jednak – choć minęło już sporo czasu, odkąd zginęłam – moja siostra nie robi nic, by dowiedzieć się, co było przyczyną mojej śmierci? Co więcej, w Tucson zjawia się Becky, nasza biologiczna matka, która skrywa kilka mrocznych sekretów. A jeśli wie, że nie żyję? Tym razem gra w kłamstwa, którą prowadzi Emma, może nie ujść jej na sucho…"

Piąta część serii The Lying Game <3

zdjęcie z Google Grafiki



♥ "Słodka zemsta" Sara Shepard

"Minęło kilka miesięcy, odkąd zginęłam. Od tamtego czasu moja siostra żyła moim życiem. Wiele sekretów dotyczących mnie, mojej rodziny i przyjaciół wyszło na jaw, ale Emma nadal nie wie, kto jest mordercą.
Gdy moje ciało zostaje odnalezione, sprawy się komplikują. Emma natychmiast staje się pierwszą podejrzaną, więzienie nie jest najgorszym, co może ją spotkać. Człowiek, który mnie zabił, wciąż jest na wolności…"

Szósta część serii "The Lying Game" i niestety już ostatnia. Wiem kto zabił, wiem jak wszystko się skończyło, ale do tej pory mam książkowego kaca. Zdecydowanie polecam całą serię! <3

zdjęcie z Google Grafiki



♥ "Cmętarz Zwieżąt" Stephen King

"Zazwyczaj przeprowadzka to początek nowego życia, ale dla rodziny Creedów stała się początkiem ich końca. Mistrz horroru Stephen King zaprasza czytelników na wycieczkę do piekła i z powrotem!

Na świecie istnieją dobre i złe miejsca. Nowy dom rodziny Creedów w Ludlow był niewątpliwie dobrym miejscem - przytulną, przyjazną wiejską przystanią po zgiełku i chaosie Chicago. Cudowne otoczenie Nowej Anglii, łąki, las; idealna siedziba dla młodego lekarza, jego żony, dwójki dzieci i kota. Wspaniała praca, mili sąsiedzi - i droga, po której nieustannie przetaczają się ciężarówki. Droga i miejsce za domem, w lesie, pełne wzniesionych dziecięcymi rękami nagrobków, z napisem na bramie: CMĘTARZ ZWIEŻĄT (cóż, nie wszystkie dzieci znają dobrze ortografię...).

Ci, którzy nie znają przeszłości, zwykle ją powtarzają... i nie chcą słuchać ostrzeżeń."

zdjęcie z Google Grafiki



♥ "Zostań jeśli kochasz" Gayle Forman

"Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.
Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi. "Zostań, jeśli kochasz" opowiada o potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać."

zdjęcie z Google Grafiki





FILMY

♥ "Gru, dru i minionki"

Przyznaję się bez bicia, że uwielbiam Minionki i dałam się wkręcić w cały szał z nimi związany. Film bardzo mi się spodobał, chociaż zawiodłam się trochę w kwestii jednej rzeczy. Właściwie nie opowiadał on w ogóle o Minionkach, a o tytułowych Gru i Dru. Żółte stworzonka oczywiście się pojawiły, ale nie miały jakiegoś szczególnego znaczenia dla fabuły. Z tego powodu wolę pierwszą część, chociaż ta też mi się podobała.

zdjęcie z Google Grafiki



JEDZENIE

♥ Wegańskie kakaowo cynamonowo orzechowe ciasto- całkowicie improwizowane, ale udane. Jeżeli ktoś chciałby przepis, to zapraszam- KLIK.




♥ Brownie- jedzone w nowo otwartej kawiarni To owo & bezglutenowo w Piotrkowie Trybunalskim, bardzo blisko mojego miasta. Mają tam bezglutenowe, zdrowe, nieprzetworzone jedzonko, wiele wegańskich opcji, nawet naturalne lody słodzone stewią. Ja na pierwszy raz wybrałam brownie i było nieziemskie- mocno czekoladowe, naturalne. Moja mama zamówiła sałatkę i też była bardzo dobra. Zdecydowanie muszę pójść tam ponownie.




♥ Sałatka grecka wyspa- kolejna rzecz z Piotrkowa Trybunalskiego. Na obiad kupiłam sobie typowo grecką sałatkę, do tego wzięłam mega długiego palucha z sezamem. Takie zestaw można dostać w knajpce Solo Pizza, zdecydowanie polecam!




♥ Lemoniada z węglem aktywnym- piłam ją podczas pobytu u babci i dziadka w Kielcach. Smakuje normalnie, ale za to barwa jak i świadomość obecności węgla dodaje emocji piciu :P





♥ Pizza włoska z Pizza Hut oraz lemoniada- kolejna rzecz z czasu pobytu u babci i dziadka w Kielcach.





♥ Kosowe kinder bueno- znaleziona na malutkiej stacji benzynowej w Rumunii.




♥ Crepes- czyli naleśniki, jeden z nadzieniem takim jakie jest w  greckiej sałatce, a drugie z serem, pieczarkami i mnóstwem warzyw.




♥ Pizza w rożku- jedzona na Korfu <3




♥ Pieczywo z sezamem i miodem- czyli typowy wypiek dla wyspy Korfu.




♥ Continental breakfast- śniadanie składające się z trzech tostów, masła, domowych powideł oraz kawy greckiej.




♥ Sałatka grecka z pieczywem czosnkowym- w Grecji smakuje zdecydowanie inaczej niż w Polsce, o wiele lepiej.




♥ Wegetariańska moussaka- moussaka to typowe greckie danie składające się między innymi z mięsa, sosu beszamel oraz ziemniaków. Mi udało się znaleźć jej bezmięsny odpowiednik.




♥ Wafle ryżowe BenlianFood- zdecydowanie najlepsze wafle jakie jadłam, można je znaleźć praktycznie wszędzie w Grecji, Bułgarii i Rumunii.




♥ Lody- tak jak w czerwcu, tak w lipcu było gorąco, co oznacza chłodzenie się za pomocą lodów! :D

Przysmak Grycana- wzięłam smak solonego karmelu i białej czekolady, a na wierzchu jest bita śmietana oraz posypka czekoladowo orzechowa. Do picia kawa americano <3



Świderek waniliowo-czekoladowy- nie jadłam takich lodów kilka dobrych lat :o



Lody cookies&cream jedzone na Korfu.



Lody o smaku jogurtu z miodem, również jedzone na Korfu.



Ben&Jerrys o smaku brownie <3



Lody Boss ciasteczkowe- dostępne w Grecji i Bułgarii, bardzo smaczne <3




WYDARZENIA

♥ Dni Bełchatowa- co roku w moim mieście odbywa się takie święto. W jednym z parków rozstawiają się wtedy budki z przeróżnymi rzeczami, np jedzeniem, napojami, zabawkami, typowo odpustowymi rzeczami. Są różne maszyny jak w wesołym miasteczku. Za każdym razem przyjeżdżają też znane osoby żeby dać koncert. W tym roku zostałam na występie Magdy Femme, Szymona Chodynieckiego i Pectusa. Od wszystkich mam autograf i z wszystkimi mam zdjęcie, ale najbardziej jestem zadowolona ze zdjęć z zespołem. Chłopaki są naprawdę bardzo sympatyczni, pozytywni i uśmiechnięci.



Magda Femme

Szymon Chodyniecki

Pectus <3



♥ Wakacyjny wyjazd do Grecji- całą relację możecie przeczytać tutaj- KLIK, a zakupowy haul z wyjazdu jest tutaj- KLIK.